Życie stadne.

Wpisy

  • czwartek, 07 lutego 2013
    • Tłusty czwartek.

      Jak już  pisałam,wzięło mnie na pieczenie,chociaż do tej pory kuchnia i jej arkana,to był teren mojego chłopa.Ostatnio jednak upiekłam:plesniaka,karpatkę po raz pierwszy w życiu,a wczoraj od niepamiętnych czasów,zrobiłam domową pizzę.

      Gdy wczoraj,trzeci dzień z rzędu okazało się,że znów coś piekę,chłopina moja przeraziła się nie na żarty:

      -Ale nie jesteś w ciąży???

       

      Chyba nie:D

      Koleżanka moja z czasów liceum,napisała na Fb,że ostatnie takie jazdy na słodkie miała w ciąży..z bliźniakami,heheheh.

      Etam,etam,po prostu odblokowałam się kulinarnie i już.

       

      Dziś zrobiłam faworki,a z białek próbuję zrobić właśnie bezy,ale to chyba ponad siły naszego piekarnika,jakoś dziwne te bezy wychodzą,hm.

      Zatem-smacznego:),w końcu ostatki!

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Tłusty czwartek.”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 lutego 2013 20:38
  • środa, 06 lutego 2013
    • Misz i masz:)

      Ostatnio uświadomiłam sobie,że nigdy nie zdobędę popularności pisząc bloga.Nie stanę się kolejną matką,która opisując własne zmagania z pociechami doczeka się tysiąca lajków i kometarzy,a reklamodawcy będą walić drzwiami i okienkami(internetowymi). Piszę wtedy,kiedy poczuję wenę albo mam akurat czas,pomiędzy wstawianiem prania a zastanawianiem się,czy warto iść na spacer,skoro istnieje całkiem realna szansa,że porwie mnie i wózek z nieletnim.

      Ostatnio też,wróciłam do swojego starego hobby i starych zainteresowań.Nie będę sie tutaj o tym rozpisywać,ale niespodziewanie dla mnie samej,poszło to w dość nieoczekiwanym kierunku i pochłania to też mój czas,ale...nie żałuję i jest ok.

       

      Niespodziewanie dla siebie samej,zaczęłam się wyżywać kulinarnie-piekę ciasta,wertuję nowe przepisy kulinarne,całkiem jak nie ja;). Wczoraj pierwszy raz w życiu zrobiłam karpatkę,co prawda przypłaciłam to stresem,bo na świeżo upieczone ciasto Ania wylała sok jabłkowy i musiałam piec jeszcze raz,ale koniec końców ciasto wyszło,a rodzina na zmianę zachwycona i w szoku,pozytywnym rzecz jasna.

      Niniejszym chciałam podziękować tym dobrym duszom,które jeszcze tutaj zaglądają.Nie obiecuję poprawy,bo boję się,że nie dotrzymam słowa,ale może będę teraz miała więcej weny,aby opowiadać o tym co się dzieje,a częściej nie dzieje w moim życiu.

      Pozdrawiam serdecznie!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Misz i masz:)”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      środa, 06 lutego 2013 11:32
  • czwartek, 03 stycznia 2013
    • Ania i Masza:)

      Pewnego razu usłyszałm z sypialni ..chichoty.Wchodzę,a tam mój osobisty chłop,z trzylatką,siedzą przed komputerem i chichrają się jak wariaci.W ten prosty sposób poznałam Maszę i Niedźwiedzia.To chyba najbardziej udana rosyjska bajeczka od czasów "Wilka i Zająca".Autentycznie bawi i jeszcze te dialogi po rosyjsku...Masza daje radę;).Dodatkowym smaczkiem jest jeszcze to,że Ania jest podobna do animowanej Maszy,zarówno z wygladu,jak i z temperamentu,co zresztą zauważył nasz kolega,zwany Czarnym Wujem(czarny,bo jest wysokim,potężnym brunetem z zarostem,swego czasu dostał taką ksywę,bo ciagle straszył swoim wyglądem nasze dzieci).

      I czasem ,jak wszystko jest jakies takie do nieczego,włączamy kolejny odcinek o Maszy i mamy dawkę zdrowego śmiechu.

       

      Szczerze polecam:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 stycznia 2013 14:12
    • A Maszę znacie?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „A Maszę znacie?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 stycznia 2013 14:05
    • Poświąteczny bigos:)

      Nowy rok,nowe nadzieje,bo ponoć nadzieja zdycha ostatnia...

      W tej chwili cała nasza rodzina plus dwa koty mają nadzieję,że Adamo w końcu zacznie spać,jak człowiek.Od jakiś dwóch tygodni budzi się w nocy z rykiem i mama na ustach(chłop mówi,że włącza mu sie trabant,bo to jest:mamamamamamama) i za chińskiego boga,nie chce już spać.Z szaleństwem w oczach zabieram go na dół,do salonu i tam staram sie go uspokoić,aby reszta domowników miała szansę troche pospać...ostatnio,w przypływie desperacji dałam mu już pobawić się xboxem...nikt nie miał siły nawet protestować-godzina spania,wiecie ile to znaczy?Wiecie.

      Obstawiam bolesne wyżynanie kłów,jednego świeżaka już namierzyłam,reszta pewnie atakuje...Młody odsypia w dzień,a ja nie odsypiam wcale,albo jak się uda,drzemię na kanapie w ciagu dnia.Dom zarasta,sprzatamy tylko pobieżnie,a ja nawet nie mam siły,aby wymóc na kimś innym bieganie z odkurzaczem.

      Święta minęły mi o tyle beztresowo,że jak zwykle rządy w kuchni przejął mój chłop,a ja sobie radośnie spacerowałam z nieletnimi i dzięki temu nikt nie zwariował.Zresztą od kiedy jesteśmy razem,jakoś tak wyszło,że chłop gotuje i zarzadza.Pierwszego roku byłam świeżo po porodzie,więc siłą rzeczy nie udzielałam się,a potem okazało się,że R. najlepiej robi makowiec,sernik,pierogi i całą resztę,więc bez oporów oddałam mu stery,co było dla mnie na poczatku trochę dziwne,po 12 latach zachrzaniania w każde święta i padania na twarz w każdą,bez wyjatku,wigilię...

      W Sylwestra i drugie świeto mieliśmy gościa.Przyszedł do nas kolega z..psem.Dzieciaki,rzecz jasna oszalały z radości,tylko koty obraziły się smiertelnie,jak mogliśmy?? Pies,wyżeł weimarski o wdzięcznym imieniu Edi,czyli Edek podbił wszystkich,bez wyjatków.Kolega ma przejściowe kłopoty,rozstał się z kobietą swoją,więc go przygarneliśmy,żeby nie był sam-nomen omen-jak pies.

      Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to,że nie jest to jakiś nasz bliski znajomy,pracował kiedyś z R.,ja go znałam bardzo pobieżnie...odkąd zaczęły mu się problemy nagle okazało się,że z ponad setki znajomych,zostało kilka osób,a jak zadzwonił,czy może do kogoś przyjść w święta czy sylwestra,to zupełne echo...My stwierdziliśmy,że nam to już nie zrobi różnicy,jedzenia jest jak dla wojska,miejsce się znajdzie,nawet dla psa.

      Teraz będę czekać na wiosnę,z utęsknieniem,aby sadzić kwiatki w naszym maleńkim ogródku,siedzieć z dziećmi i kotami i cieszyć się życiem.Po prostu.Wszak wszystko co najlepsze,dopiero przed nami!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 stycznia 2013 14:02
  • poniedziałek, 31 grudnia 2012
  • piątek, 30 listopada 2012
    • Są takie dni...

      ...w życiu każdej matki,że ma ochotę udusić własne potomstwo.Albo uciec na koniec świata.Z krzykiem.

      Dziś jest taki dzień.Trzylatka przeszła samą siebie.Pomijam fakt rysowania ścian kredkami i czym tylko znajdzie(ostatnio był to lakier do paznokci).Pomijam fakt wlewania wody do suechego jedzenia kotom.Pomijam fakt wspinania się po szafkach,biurkach i komodach,aby dostać się do postawionych perfum mamusi/książek/telefonu etc.

      Dziś moje kochane dzieciątko próbowało sprawdzić,iel proszku mieści się w dozowniku pralki oraz otruć rodzicielkę,bo jak chciałam umyć rano zęby,okazało się,że moja szczoteczka była wcześniej zanurzona w...chyba wodzie toaletowej.Dobrze,że nie w wodzie z kibelka.

      I uratowało ją jedynie to,że w końcu,w końcu zaczęła wołać na nocnik,a już naprawdę myślałam,że zejdzie nam do osiemnastki.Albo wcześniej ja zejdę z tego łez padołu.

      Coraz powazniej rozważam kwestię przedszkola,bo wychodzi na to,że jej się po prostu nudzi w domu i chyba to bedzie najlepsze rozwiązanie,zapisać ją do przedszkola na przysługujące jej 3 godzinki.Od stycznia.

      Tyle chyba jeszcze wytrzymam;)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Są takie dni...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      piątek, 30 listopada 2012 18:09
  • poniedziałek, 19 listopada 2012
    • Niedzielnie...

      Niedzielny poranek.Nie trzeba szybko wstawać,szykować kanapek,kawy,nie trzeba się spieszyć.Można poprzytulać się do osobistego chłopa,a nawet...

      Nic z tego.Tupot małych nóżek,wesołe:hi,mummy,w tle kucyki(bosz,ja ja nienawidzę tych koni!),a za chwilę słyszę radosny rechot dziecka i dziwne podrygi tatusia..-Pitu,nie łaskocz mnie!!!!

      Tatusiowi nieopatrznie wystawały stopy spod kołdry,co dziecko niecnie wykorzystało;)

      A potem wpakowała sie pomiędzy nas,każdy dostał całusa i uśmiech i...

      Może kiedyś,za jakiś czas bedziemy mogli spędzić cały dzień w łóżku,sami,samiuteńcy i nie wyjdziemy z niego przez całą niedzielę,ale póki co....mój małyyyyy kucyk,mój małyyy kucyk;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Niedzielnie...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 13:53
    • Ha!

      Spieszę donieść,że wczoraj "nadejszła wiekopomna chwiła"-nasz najmłodszy potomek zaczął chodzić.Myślałam,że za czwartym razem takie osiagnięcia mnie nie ruszą,ale....chyba ekscytacja z osiagnięć dzieci zawsze jest taka sama:).I radość również.

      W dodatku młody przeszedł z rąk najstarszej córy do moich,a wczoraj dziecko numer jeden obchodziło 16 rocznicę urodzin! Stwierdziła,że to najpiękniejszy prezent,jaki mogła dostać.I jedyny,niestety.Przez te wszystkie perturbacje z płatnościami nie było żadnej imprezy,a ciasto dostało zakalca:(.Na szczęście dziecko wykazało dużą dozę zrozumienia i powiedziała,żebysmy się nie przejmowali.

      Nie mogę uwierzyć,młody jest pierwszy z całej czwórki,który podreptał przed 1 urodzinami!Tatuś oczywiście spuchł z dumy i stwierdził,że wdał się w niego,bo on zaczął chodzić w wieku 10 miesięcy;).

      Mam nadzieję,że gadać też bedzie szybciej.Na  razie z błyskiem w oku pomyka po 4-5 kroczków po domu i za każdym razem jak mu się uda,to ma uśmiech od ucha do ucha:).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 19 listopada 2012 13:44
  • środa, 14 listopada 2012
    • Bajeczki...

      Ostatnio czytałam o najbardziej denerwujących bajkach dla dzieci.To znaczy takich,które denerwują rodziców,bo dzieci raczej chyba mają inne zdanie,skoro od rana słyszę:truuuuuuskawkowe ciastko albo:kooocham cieeeee a tyyyy mnie.....Na szczęście epoka Barneya minęła-dzięki Bogu,bo naprawdę trudno znosiłam tego stwora.Już bardziej przemadrzały był chyba tylko Miś Uszatek;).

      Nasze trzyletnie dziecko ma swoje ulubione bajki,lubi Milly i Molly(tę sama lubie,bo jest ładnie zrobiona,bez nadmiernego wymądrzania się),Fiffi,Rosie,ale najbardziej lubi...Strażaka Sama:D

      I całe szczęście,poczciwy Sam denerwuje nas chyba w najmniejszym stopniu.Czekam tylko kiedy młoda zażyczy sobie zestaw strażaka!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Bajeczki...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      a-inka
      Czas publikacji:
      środa, 14 listopada 2012 12:55